Robert Oszek z Zabrza, dowódca okrętu pirackiego

Redakcja
Odważny do szaleństwa, bohaterski, lojalny i pomysłowy. I trochę zapomniany. Zabrzanin Robert Oszek uparł się, żeby powstańcy śląscy mieli własny oddział pancerny, którym kierowali marynarze. Jeden z wozów oznaczył jak okręt piracki. Bez niego historia byłaby nudna - pisze Grażyna Kuźnik.

Robert Oszek z Zabrza 90 lat temu podjął decyzję, która wpłynęła na przebieg III powstania śląskiego i los jego dyktatora Wojciecha Korfantego.

W 1921 roku Oszek bierze urlop z polskiej Marynarki Wojennej i trafia w rodzinne strony, gdzie trwa właśnie ostateczna walka o Górny Śląsk. Polacy zyskują w nim niezwykłego żołnierza. Zabrzanin ma za sobą życie pełne zwrotów akcji, jak film przygodowy. Jego samochód pancerny z piracką flagą o nazwie "Korfanty" stał się legendą powstań.

Nikt już nie wie, dlaczego Oszek uciekł z górniczego domu w Zaborzu. Jest 1910 rok, Robert ma 15 lat. Rodzice chcą go kształcić, ma zostać księdzem, ale on naczytał się zbyt wiele awanturniczych powieści.

Ucieka do Hamburga, ukrywa się na wielorybniczym żaglowcu, ujawnia się dopiero na pełnym morzu. Odtąd jest marynarzem. Również formalnie, bo łapie go wojsko i kieruje do szkoły marynarki.

Przed nim piękna kariera, ale gdy pełni służbę na krążowniku w Meksyku, załoga bierze udział w tłumieniu strajku robotników. Wśród nich są Polacy. Oszek wypuszcza kilku z nich z aresztu.

Traci przez to stopień i ląduje w więzieniu, potem pływa tylko na szkolnych statkach. Jest jednak świetnym marynarzem, dlatego podczas I wojny światowej zostaje dowódcą torpedowca. Przedtem cudem uratował się z tonącego pancernika.

Kiedy Polska odzyskuje niepodległość, Oszek wstępuje do naszej Marynarki Wojennej i walczy w wojnie z bolszewikami, dowodząc rzecznym, opancerzonym okrętem artyleryjskim. Na Górnym Śląsku ma inne zadanie. Organizuje tutaj obronę przed niemieckim sabotażem, ale dokonuje czegoś, o czym Śląsk dotąd nie słyszał.

Tworzy szturmowy oddział złożony z 67 marynarzy, z dwoma własnymi samochodami pancernymi, które sami sobie skonstruowali. Oddział był bohaterski, walczył w najcięższych walkach, w krótkim czasie zginęło 40 marynarzy.

W konflikcie między Korfantem, który nie chciał walk i dążącym do rozprawy z Niemcami, a Michałem Grażyńskim, przyszłym wojewodą - dzielny marynarz wziął jednak stronę Korfantego. Stłumił bunt dowódców, uratował wodza przed aresztowaniem, ocalił jego dobre imię. Buntowników aresztował. Po powstaniu Oszek chroni instytucje do czasu przejęcia ich przez Polaków.

Kariery już nie robi. Po demobilizacji w 1924 roku legendarny marynarz musiał podjąć pracę w hurtowni tytoniu. Zmarł w 1938 roku. Zostawił po sobie Order Virtuti Militari kl. V, cztery Krzyże Walecznych, Gwiazdę Górnośląską. Samochód pancerny "Korfanty" wysłano do muzeum w Krakowie i ślad po nim przepadł.

Dziś Oszek jest patronem ulicy w Makoszowach i szkoły w Katowicach.

Prawie jak czołg

Samochód "Korfanty" był pierwszym samochodem pancernym, jaki posiadała szturmowa kompania Roberta Oszka. Pojazd powstał w czasie III powstania śląskiego. Uzbroił go i opancerzył Oszek razem z inżynierem z Huty Baildon. Zajęło im to zaledwie trzy dni.

Była to konstrukcja bardzo oryginalna. Do zbudowania pancerza użyto bloków stalowych, które w hucie walcowano na blachy o odpowiedniej grubości.

Podstawę stanowiła ciężarówka, zarekwirowana w Hucie Baildon. "Korfanty" brał udział w najtrudniejszych walkach. Słynął z tego, że miał pirackie znaki, czaszkę i piszczele.

Codziennie nowe informacje z Zabrza. Zapisz się do newslettera "Zabrze"!

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie