Kolejki po pomarańcze i karpie pływające w wannie, czyli Boże Narodzenie w PRL-u. Pamiętacie takie czasy? ARCHIWALNE ZDJĘCIA

ŁZ
fot. arc/Dziennik Zachodni
Święta Bożego Narodzenia w PRL-u. Wyprawa po prezenty do często pustych sklepów, choinka przewożona na "maluszku", sprawdzanie każdej z poszczególnych żaróweczek gdy lampki na choince przestawały świecić, karpie pływające w wannie, kolejki po pomarańcze...czyli święta Bożego Narodzenia w PRL-u. Przygotuj się na sentymentalną podróż - kliknij w "zobacz galerię".

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Materiał oryginalny: Kolejki po pomarańcze i karpie pływające w wannie, czyli Boże Narodzenie w PRL-u. Pamiętacie takie czasy? ARCHIWALNE ZDJĘCIA - Koniecpol Nasze Miasto

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
26 grudnia, 16:51, prawda i fakty:

A teraz najbardziej stabilna w Polsce i ekonomiczna posada - jest w Polsce posada Księży i Biskupów, którzy nigdy nic w życiu nie wytwarzają ani nie produkują a zawsze mają świetne wypłaty i emerytury - bo to jest prawda i fakty.

Zapomniałeś o prezesie jedynie słusznej partii,który się pracą nie splamił.

G
Gość
22 grudnia, 09:02, BELLI:

Było radośniej,serdeczniej i świąteczniej niż teraz. Teraz święta to komercja.

Kapitalizm szczęścia ludziom nie dał . Swoje robią też smartfony, fejsbuki i inne ogłupiacze . Przed laty, kiedy tego nie było to było radośniej

M
Misiu

Coś się tu nie zgadza. Powinien być sam ocet na półkach a tam wędlina wisi i to wcale nie na kartki. Świat się wydaje taki szary, bo zdjęcia są czarno-białe. Dzisiejsza komercja wszystko zabiła a wigilię to można sobie robić każdego dnia. Takich świąt, jak kiedyś już nigdy nie zaznacie, żałujcie.

p
prawda i fakty

A teraz najbardziej stabilna w Polsce i ekonomiczna posada - jest w Polsce posada Księży i Biskupów, którzy nigdy nic w życiu nie wytwarzają ani nie produkują a zawsze mają świetne wypłaty i emerytury - bo to jest prawda i fakty.

n
nadchodzący kryzys

Niebawem PISowski naród bardzo zaboli jak okaże się że nagle pękła mydlana banieczka dobrobytu na kredyt. Ludzie rozsądni zaskoczeni nie będą. Podziękujmy więc wszyscy naszej władzy za 5 lat utopii i wystawmy dupska na solidnego kopa od rzeczywistości, która nadejdzie.

r
rocznik72
23 grudnia, 11:08, oto kapitalizm:

A TAK WYGLĄDAŁO ŻYCIE BEZROBOTNEGO ZA KAPITALIZMU PRZEDWOJENNEGO W ZAWIERCIU - w 1932 r pisał o swoim losie bezrobotny robotnik z Zawiercia - ograniczam swój budżet do niemożliwych granic, wyrzucam wydatki na zapałki, naftę, mięso, chleb, cukier. Pozostaję bez jakiejkolwiek zapomogi – pożywienie moje zaczyna się składać z samych ziemniaków, dobrze choć, że grzyby są. Piję kawę ze spalonego żyta, z domieszką żołędzi i herbatę z suszonych skórek jabłek. Wszystko to z letnich zapasów. Ostrużyny z ziemniaków sprzedaję na machorkę i proszki z kogutkiem na ból głowy dla matki. Spać kładziemy się o 6-7 celem oszczędzania światła i opału.



Dobrze, że te czasy minęły i za komuny już nie biedował.

z
za 500
23 grudnia, 19:10, rocznik71:

Dobrze, że te czasy minęły. Szaro, buro i ponuro :(

Teraz masz wesoło, kolorowo i dostatnio ?

r
rocznik71

Dobrze, że te czasy minęły. Szaro, buro i ponuro :(

P
Paweł

Człowiek się cieszył wtedy z każdej pierdółki. Nie to co teraz.

o
oto kapitalizm

A TAK WYGLĄDAŁO ŻYCIE BEZROBOTNEGO ZA KAPITALIZMU PRZEDWOJENNEGO W ZAWIERCIU - w 1932 r pisał o swoim losie bezrobotny robotnik z Zawiercia - ograniczam swój budżet do niemożliwych granic, wyrzucam wydatki na zapałki, naftę, mięso, chleb, cukier. Pozostaję bez jakiejkolwiek zapomogi – pożywienie moje zaczyna się składać z samych ziemniaków, dobrze choć, że grzyby są. Piję kawę ze spalonego żyta, z domieszką żołędzi i herbatę z suszonych skórek jabłek. Wszystko to z letnich zapasów. Ostrużyny z ziemniaków sprzedaję na machorkę i proszki z kogutkiem na ból głowy dla matki. Spać kładziemy się o 6-7 celem oszczędzania światła i opału.

B
BELLI

Było radośniej,serdeczniej i świąteczniej niż teraz. Teraz święta to komercja.

Dodaj ogłoszenie