Wilimowski nie czuł się ani "Polakiem z krwi i kości", ani też czystym Niemcem © zabrze.aplus.pl
[9/10]

Ernest Wilimowski, najlepszy przedwojenny piłkarz reprezentacji Śląska

Wilimowski nie czuł się ani "Polakiem z krwi i kości", ani też czystym Niemcem. Był po prostu, jak wielu ludzi tu mieszkających najzwyczajniej Górnoślązakiem. Powiedział kiedyś, że gdyby nie wojna, to nigdy by ze Śląska nie wyjechał.
Po wojnie w Polsce był już nikim. Jego matkę zamknięto w obozie w Mysłowicach, wróciła stamtąd bardzo zniszczona. Pamiętano mu, że nie oszczędzał się dla Niemców; był królem strzelców hitlerowskiej Rzeszy. W latach 50. ukazała się w polskiej prasie informacja, że Wilimowski nie żyje. Tymczasem w rzeczywistości zmarł on w 1997 roku.