Spór zbiorowy w PGG. Górnicy chcą podwyżek. Związki zawodowe zażądały 10-procentowych podwyżek dla pracowników Polskiej Grupy Górniczej. Do środy, 13 marca, zarząd spółki nie dogadał się w kwestii wynagrodzeń. Związkowcy weszli w spór zbiorowy z przedsiębiorstwem. Średnie płace w 2017 r. wyniosły w PGG 6 tys. 538 zł.

Z postulatem podwyższenia płac związki wystąpiły do zarządu w czwartek, 8 marca. Podpisali się pod nim działacze dwunastu działających w PGG central związkowych. Domagają się wzrostu średniego wynagrodzenia o 10 proc.

Za podniesieniem plac - zdaniem związkowców - przemawia co najmniej kilka argumentów.

Spór zbiorowy w PGG



- Po pierwsze: dzisiaj nie ma już chętnych do pracy w PGG z powodu za niskich płac właśnie. Musimy czymś przyciągnąć kolejne pokolenia do górnictwa. Po drugie - przez pięć ostatnich lat pracownicy nie mieli podwyżek, wręcz poświęcili swoje wynagrodzenia zgadzając się na zawieszenie czternastek na dwa lata - wymienia Przemysław Skupin, szef Sierpnia 80 w PGG.


- Teraz kiedy górnictwo wychodzi na prostą, górnicy też chcą mieć z tego profity - dodaje.

ILE ZARABIAJĄ GÓRNICY? OTO PRAWDZIWA LISTA PŁAC Z DODATKAMI

Związkowiec przypomina też, że zasadność podwyższenia płac w spółce potwierdził tydzień temu wiceminister energii, Grzegorz Tobiszowski.

- To jest pozadyskusyjne. Pozostaje tylko kwestia, jak sprawić aby nie spowodowały załamania planu inwestycyjnego - mówił wiceminister 5 marca w Katowicach.

- Do poniedziałku, 12 marca - jak mówi nam przedstawiciel Sierpnia 80 - spółka nie wystąpiła z żadną propozycją w tej kwestii.

Nie poruszyła też kwestii płac na marcowym spotkaniu zespołu monitorujący sytuację w PGG. Związkowcy czekali na spełnienie żądań do 13 marca. Bezskutecznie.

Spór zbiorowy, a potem strajk?



Skupin podkreśla, że od tego do strajku droga jest jednak jeszcze daleka. - Ustawa przewiduje najpierw negocjacje - przypomina.

Tomasz Głogowski, rzecznik prasowy PGG, nie zdradza na razie stanowiska władz firmy. Zapowiada jednak, że zarząd spółki na pewno podejmie rozmowy ze związkami.

- Dialog ze stroną społeczną cały czas trwa; prowadzimy i nadal będziemy prowadzić rozmowy, także na temat wynagrodzeń - zapewnia.

Jak podaje PGG, średnie wynagrodzenie w firmie wzrosło w 2017 roku z zakładanych 6 tys. 225 zł do 6 tys. 538. Nie wynika to jednak - jak utrzymują związki - z podwyższenia płac zasadniczych, a z ujęcia nagrody rocznej oraz wynagrodzeń za pracę w soboty.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:



Wiadomości

Komentarze (15)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

synek (gość)

Oczywiście podwyżka się należy. Ale najpierw prywatyzacja. Ile wypracują, tyle sobie dają podwyżki.

gość anty ryl (gość)

Żądać to sobie może pracownik zakładu rentownego, dochodowego a nie takiego do którego wszyscy dokładają w podatkach "bo on musi mieć pracę". Pokaż mi rylu jeden z drugim drugi tak uprzywilejowany zakład i tak traktowany kosztem innych gup społecznych? Wreszcie jak niżej napisano, pokaż PIT, chętnie zobaczę te twoje "2000zł" miesięcznie.

Prawda (gość)

A może państwo powinno przestanie dotować górnictwo, zobaczymy jak szybko sami znów zaczną padać. Najpierw panowie górnicy restrukturyzacja i modernizacja. Później, jeżeli będziecie samowystarczalni możecie żądać.

P0wrócimy (gość)

O! Nieuki nie mają na wódkę, będą strajkować. Pozwalać i po zamykać te kopalnie! To przez ryli nie ma czym oddychać!

jak zaawsze (gość)

JUŻ ZWĘSZYLI KILKA GROSZY NA PLUS, więc strajki, palenie opon i spuszczenie calego PGG w sraczu bo trzeba wyferdrować ile sie da i udu**ć spółke.

Mateusz PGG Marcel (gość)

Wypowiadają się ludzie którzy z branżą górniczą nie mają nic wspólnego. Większość osób na mojej kopalni dostało wypłaty po około 2 tysiące złotych. Jest to szczera prawda drogie Panie i Panowie. Jest mi przykro czytać te komentarze bo sporo osób ogłupia propaganda którą, jak się domyślam, finansuje rząd. W 2012 roku zarabiałem około 2500 miesięcznie i od tamtej pory coraz mniej. Pomyślcie, że mamy kobiety którym chcielibyśmy się zająć jak prawdziwi mężczyźni, mamy też dzieci które wiele dla nas znaczą jednak jeżeli opłaty za mieszkanie, media itp wynoszą powiedzmy te 1500zł to gdzie jeszcze się ubrać, gdzieś wyjść, zjeść i tak dalej... W JSW górnicy faktycznie zarabiają znacznie więcej od nas jednak w PGG sytuacja jest tragiczna. Pani na kasie w biedronce zarabia podobnie jak brać górnicza a możecie mi wierzyć że praca górnika o której słyszeliście czyli leżenie, nic nie robienie itp to była praca w latach powiedzmy około 1990 i niżej gdzie zatrudnienie było na czterokrotnie wyższym poziomie niż dzisiaj. Po cięciach w zatrudnieniu praktycznie każdą robotę wykonujemy nieprzepisowo czyli niebezpiecznie. Nie dlatego że tak chcemy tylko dlatego że chcemy żeby kopalnia istniała bo co by było gdyby ruch był wstrzymany? to już by było pogrążenie się tego wszystkiego. Zrobili cięcia a teraz chcemy tylko godnie żyć. My dumni polacy ze śląska chcemy żyć z podniesioną głową i dostać godziwą zapłatę za trud i serce jaki wkładamy w naszą tradycję czyli górnictwo

Krim (gość)

,oszukują górników,a jeszcze bardziej górniczych emerytów...PO-myleńcy ukradli nawet deputat,a nieboszczykom nawet zasiłek pogrzebowy !!!!