Schronisko dla zwierząt znów pękach w szwach. Wyjeżdżamy na urlop i oddajemy psy do azylu. Wyrzucamy czworonogi na ulicę i zostawiamy w lesie.

Jest dramatycznie. Tak źle nie było od lat. Nie pamiętam już nawet takiego lata, kiedy na początku wakacji nasze schronisko pęka w szwach - mówi Aniela Orzołek, kierowniczka schroniska dla bezdomnych zwierząt Psitulmnie w Biskupicach.

W zabrzańskim azylu mieszka 300 psów! Swój dom mają tam również koty i kocięta. Tylko w ostatnich dniach do Psitula trafiło kilkanaście czworonogów.

- Nie ma dnia, aby nie trafił do nas jakiś pies. Są to zwierzaki nowe oraz takie, które pięć, sześć, siedem lat temu ktoś adoptował, a teraz, z sobie tylko znanych powodów, oddaje z powrotem do naszego schroniska - opowiada Aniela Orzołek.

Powód oddawania zwierzaków do azylu o tej porze roku jest zawsze jeden: wyjazd na wakacje. Nie mamy z kim zostawić czworonoga, oddajemy go do schroniska i wyjeżdżamy na urlop. Niestety, często po powrocie z wakacji, wypoczęci, już nie wracamy po swojego pupila.

Pamiętacie tragiczną historię Bąbla? Maluch wyrzucony z pędzącego samochodu cudem przeżył

Smutny los psiaków ze schroniska podzieliły ostatnio m.in. Faraon, Abidu i Orti. Faraon wrócił do Psitula, ponieważ jego pani musiała zamieszkać w domu opieki społecznej. Właściciele Abidu zwrócili go do schroniska, ponieważ nowy pies, którego kupili, nie zaakceptował Abidu. Zaś Orti wolontariusze znaleźli błąkającego się na ul. Jagiellońskiej.

Niestety coraz częściej oddajemy także koty. Do biskupickiego Psitula kilka dni temu trafiły cztery malutkie kociaki z ul. Zamkowej w Biskupicach, trzy kociaki z ogródków działkowych "Róża" przy ul. Jodłowej na Zaborzu, młoda czarno-biała kotka z ul. Mickiewicza w Mikulczycach i małe, szarobure kociątko z ul. Niedziałkowskiego w centrum miasta.

Aniela Orzołek podkreśla, że coraz częściej zdarza się, że ludzie nie oddają zwierzaków bezpośrednio do schroniska, a po prostu porzucają je na ulicy albo, co gorsza, zostawiają w lesie, przywiązane do drzewa.

- To są dramatyczne sytuacje, bo nie zawsze dowiadujemy się o nich od razu. Czasem ktoś do nas zadzwoni, czasem interweniuje straż miejska. Sądziłam, że takich przypadków wyrzucenia psa czy kota z domu już nie będziemy mieć, a przynajmniej nie na dużą skalę, skoro jest schronisko. Niestety ludzie masowo wyrzucają psy przed wyjazdem na wakacje - opowiada poruszona Aniela Orzołek, która pracy z bezdomnymi czworonogami w Zabrzu poświęca się od kilkunastu lat.

Orzołek podaje kolejny przykład z pierwszych dni wakacji: do płotu otaczającego schronisko ktoś przywiązał bardzo starą, malutką suczkę. Czarny, lekko podpalany z białym krawacikiem i średnim kręconym włosem psiak piszczał przerażony. Wolontariusze zabrali ją do przepełnionego azylu. Teraz piesek biega z innymi zwierzakami po wybiegu.

Jak można pomóc zwierzakom w zabrzańskim schronisku? Idealnie byłoby, gdybyśmy zdecydowali się na adopcję psa lub kota. Jeśli nie mamy czasu, aby zaopiekować się czworonogiem i poświęcić mu swój czas i uwagę, można skorzystać z adopcji wirtualnej. Albo po prostu kupić karmę, kości, smycze czy koce dla psów.

- Tak naprawdę potrzebujemy każdej formy pomocy. Najlepiej byłoby, gdyby znaleźli się ludzie, którzy przygarną psy do swoich domów, bo nasze schronisko po prostu pęka w szwach - podkreśla Aniela Orzołek.

- Zapraszamy również osoby, które chciałyby zostać u nas wolontariuszami. O psy trzeba dbać, nakarmić je, wyprowadzić na spacer. A kontakt z ludźmi jest tym zwierzętom bardzo potrzebny - podkreśla i apeluje kierowniczka schroniska Psitulmnie w Biskupicach.

ZAMÓW NEWSLETTER "ZABRZE I ŚLĄSK"

Komentarze (4)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Joanna (gość) (sarah)

w pełni popieram Pani wpis a od siebie dorzuce, że takie kanalie powinny zdechnąć jak najszybciej albo lepiej żeby tu na ziemi pomęczyli się i aby spotkało ich to samo co uczynili naszym Braciom Mniejszym

sarah (gość)

nie spojrzałabym nawet na kogoś kto tak zachowałby sie w stosunku do zwierzęcia; nie wyobrażam sobie jak ci ludzie /albo raczej potwory w ludzkiej skórze/ mogą bez wyrzutów sumienia odpoczywać w plażować się na wakacjach; pies czy kot to członek rodziny; wstyd i hańba; tacy będą smażyć się w piekle!!