Schronisko Psitul mnie w Zabrzu nie przyjmuje psów z powodu przepełnienia [ZDJĘCIA]

Schronisko dla zwierząt "Psitul mnie" w Zabrzu już od dłuższego czasu było pełne, teraz jednak sytuacja jest dramatyczna. Ochronka stara się już nie przyjmować psów (chyba że są przywożone z wypadku czy agresywne) i na wszystkie sposoby przekonuje do adopcji i zatrzymania psów w domu.

1/12
- Mamy straszny problem, jest dramat - przyznaje Danuta Mikusz-Oslisko, szefowa Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Zabrzu, które prowadzi schronisko. - Jeszcze tak źle nie było, żebyśmy nie mieli, gdzie umieścić psów. Mieszkają już w korytarzach i szatni, bo brakuje miejsc w boksach.

Schronisko jest w stanie pomieścić ok. 200 psów, a tymczasem jest ich 315. Psy mieszkają nawet w klatkach w kociarni, czy izlotce, gdzie normalnie przebywały zwierzęta po zabiegach. Przebywają na korytarzach i we wszystkich pomieszczeniach biurowych. Danuta Mikusz-Oslislo podkreśla, że trzymanie takiej liczby psów jest wbrew przepisom, dlatego ta sytuacja musi być pilnie rozwiązana.











- Zwróciliśmy się w tej sprawie do miasta. Spotkaliśmy się w tej sprawie z panią wiceprezydent (Katarzyną Dzióbą, wiceprezydent Zabrza - przyp.
∨ Czytaj dalej

red.) i komendantem straży miejskiej (kom. Jarosław Rajda). Mamy nadzieję, że uda się rozwiązać nasz problem - mówi Mikusz-Oslislo.

Rzeczywiście, miasto chce pomóc bezdomnym zwierzętom. Planuje przejąć teren wokół schroniska, żeby można było ustawić nowe boksy i przyjąć więcej psów.
- Chcemy odkupić sąsiednie działki położone od strony południowo-zachodniej od aktualnego właściciela, czyli Spółki Restrukturyzacji Kopalń SA - tłumaczy Robert Sierla, zastępca naczelnika Wydziału Infrastruktury Komunalnej.

- List intencyjny w tej sprawie wysłaliśmy 1 marca. Po zakończeniu formalności związanych z zakupem rozpoczniemy przygotowanie terenu na potrzeby opieki nad zwierzętami.











Straż miejska zobowiązała się pomóc w odszukiwaniu właścicieli psów znalezionych na ulicy. Teraz pracownicy schroniska mają wytypować 20-50 psów, które mogą zostać oddane do innych schronisk. W ościennych miastach jednak, tzn. w Rudzie Śląskiej i w Gliwicach schroniska również są przepełnione.

- Cieszymy się, że procedury dotyczące powiększenia schroniska już się rozpoczęły - podkreśla Danuta Mikusz-Oslislo. - Mamy nadzieję, że w przyszłości w budżecie miasta znajdą się również pieniądze na czipowanie wszystkich psów w mieście, ponieważ to bardzo ułatwi odnajdywanie właścicieli czworonogów i zmniejszy liczbę przyjmowanych do schroniska.

">
Justyna Toros Justyna Toros
źródło: Dziennik Zachodni

Więcej na temat

Komentarze (10)

avatar
avatar
anonim (gość) krzysiek

Krzysiek, szczepienia jak i odrobaczenia trzeba powtórzyć i stosować kwarantanne, bez tego szczenię może zachorować i nie jest to wina schroniska, które działa jak należy, leczy, szczepi i czipuje psy, żaden zwierzak nie głoduje!

Możesz obwiniać tylko siebie...

avatar
krzysiek (gość)

tak tylko o tym że oddają psy nie zaszczepione i nie odrobaczone to tego nie napiszą ja wziąłem szczeniaka tydz temu i już 300 zł w jego leczenie zainwestowałem a w książeczce ma wpisane że był, banda oszustów, teraz nie wiem czy w ogóle ten psiak przeżyje bo chyba ma nosówkę :(

avatar
student ekonomii (gość)

Ludzie, co wy? Jakie trucie? Jakie uśpienie? Rozumu nie macie? Trzeba umyte i zbadane psy zapakować do kontenera i wymienić z Wietnamcami, jedna tona psów za jedną tonę świń. I wszyscy będą zadowoleni.

avatar
Alojz z Kończyc (gość)

Tak jest zagazować w nielegalnej lakierni w Kończycach i PO problemie niech no siostrzyczka powie swym braciszkom na pewno jej nie odmówią skoro wszystkich wokół od lat gratis trują.

avatar
Tramp (gość)

Tylko o tej Mikuszce piszą ciągle, ze też o jej braciach trujących środowisko nic nie napiszą. Dać te psy do hal bracików i problem będzie rozwiązany jak w Oświęcimiu

avatar
taki jeden (gość)

się kretyn uspokoił,a on znów zaczyna.Jest postep,bowiem odczepił sie od zabrzańskiego MOPR-u a przykleił się do starosty włodawskiego.

Wybierz kategorię