W podstawówce nr 43 w Zabrzu kształci się 45 romskich uczniów - tylu nie ma żadna inna szkoła w kraju. Romowie w woj. śląskim dotąd raczej niechętnie posyłali swoje dzieci do szkół, ale ostatnio wiele się zmieniło. Na lekcje przychodzą nawet starsze dziewczynki, chociaż w romskiej tradycji 13-latka to już kandydatka na żonę. Ilość Romów chętnych do nauki zaskoczyła w tym roku nauczycieli zabrzańskiej szkoły. Niektóre romskie rodziny specjalnie zdobywają meldunek w jej rejonie, żeby właśnie tam posłać swoje dziecko.
- Chcemy władzom przypomnieć o naszej sytuacji. Potrzebujemy wsparcia finansowego. Dzwonią do nas szkoły z całego kraju i pytają o radę, bo zgłosiło się do nich kilku romskich uczniów, a my mamy ich prawie pół setki. Dzieci romskie potrzebują zajęć wyrównawczych i pomocy materialnej - mówi Marek Ziental, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 43 w Zabrzu.
Zgodnie ze statutem szkoły, w klasie może być najwyżej czterech romskich uczniów. Zabrzańska podstawówka niedługo przekroczy ten limit i martwi się o przyszłość. Romowie zdają sobie sprawę, że nauka jest potrzebna, ale zdaniem pedagogów, znaczenie mają również liczne dopłaty, jakie ich rodziny dostają w szkole. Romscy uczniowie otrzymują stypendia socjalne, wyprawki, mundurki, dożywianie, darmowe wycieczki, ubezpieczenie i zielone szkoły.
Romscy rodzice wciąż nie najlepiej czują się na wywiadówkach. Rzadko na nich bywają.
- Trudno ich na to namówić. Nie pytają o stopnie dziecka, nie interesują się postępami i problemami w nauce. Staramy się to zmienić - przyznaje Marek Ziental, dyrektor szkoły.
Szkoła od siedmiu lat bierze udział w programie, który ma ułatwić Romom naukę. W latach 90. popularne były klasy romskie, odizolowane od reszty uczniów, prowadzone na innych zasadach, bez ostrej dyscypliny. Nie zdały egzaminu. Dzieciaki nie kończyły nauki, rodziców to nic nie obchodziło. Teraz Romowie chodzą do zwykłych klas, a jeśli sobie nie radzą, trafiają do szkół specjalnych. Zdaniem nauczycieli jest to lepsze, niż gdyby rezygnowały w ogóle z nauki.
Zabrze jest jednym ze śląskich miast, gdzie żyje najwięcej Romów, łącznie uczy się tu 115 dzieci romskich, np. w SP nr 13 jest ich 13, w SP nr 4 - dziesięciu, w SP nr 6 - ośmiu. Romowie kończą też gimnazja, jest ich tam razem dziesięciu. Jeden Rom z Zabrza ukończył liceum, ale nie przystąpił do matury. 13 dzieci jest w przedszkolu.
Od dwóch lat w województwie śląskim działa program rządowy, który pomaga Romom w integracji ze społeczeństwem polskim, zwłaszcza przez edukację. Zatrudniono asystentów romskich, ruszyła pomoc finansowa. W 2005 roku niektóre gminy, w tym Zabrze oraz Stowarzyszenie Zabrzańskich Romów, otrzymały ponad 383 tys. zł z środków resortu spraw wewnętrznych i administracji. W tym roku województwo otrzymało z MSWiA więcej, bo ok. 48 tys. złotych. W dodatku gminy, które dobrze wywiązują się z zadań edukacyjnych, dostają pieniądze na remonty mieszkań romskich. Ubiegają się o nie Zabrze, Siemianowice i Tarnowskie Góry.
Nie jest im łatwo
Krystyna Gil ze Stowarzyszenia Kobiet Romskich
Większość romskich rodzin w kraju już posyła swoje dzieci do szkół, dziewczynki tak samo jak chłopców. Moje dzieci są wykształcone, córka jest księgową. Ale zdarzają się i tacy rodzice, którzy nadal nie rozumieją, że bez nauki dziecko nie ma przyszłości. Kiedyś Romom nie zależało tak na szkole, teraz chcą, żeby dziecko miało maturę, zawód, znało się na komputerze. Wciąż jednak nie jest łatwo romskim rodzicom uczestniczyć w życiu szkoły. Nie chodzą na wywiadówki, bo niektórzy nie potrafią czytać ani pisać, a na zebraniach trzeba coś podpisać, przeczytać, wypełnić. Wstydzą się swojej niewiedzy. Tym bardziej liczą na to, że ich dzieci nie będą już tego przeżywać, co oni.
Co mówią liczby
W woj. śląskim jest 1209 Romów, a językiem romskim posługuje się 1485 osób.
Najwięcej Romów żyje w gminach: Zabrze, Gliwice, Chorzów, Bytom, Będzin i Zawiercie. Największym problemem śląskich Romów jest brak wykształcenia.
Romowie:
- brak wykształcenia podstawowego - 33 proc.
- wykształcenie wyższe - 0,8 proc.
- wykazuje pracę zawodową jako źródło dochodów - 43 proc.
- wykazuje chęć dokształcania - 25 proc.
Dane: Krajowy Urząd Pracy